Rejestracja

kolejka z prlu

Jako, że samochód nie posiadał jeszcze polskich tablic rejestracyjnych, przed drogą do domu należało takowe załatwić. Całe szczęście akcyza, vat, cło (sprowadzony ze Szwajcarii), a także pierwszy przegląd oraz tłumaczenia były już zrobione, a więc do mnie należało tylko udanie się do Urzędu Komunikacji w celu rejestracji.

Jako, że chciałem załatwić wszystko za jednym razem i jeszcze tego samego dnia odebrać samochód, wstałem o 6:00 rano, przygotowany na długie stanie w legendarnych kolejkach. Pierwsze kroki tego nie skierowałem do Urzędu Skarbowego, aby zapłacić podatek od transakcji - myślałem, że potwierdzenie zapłaty będzie mi potrzebne do rejestracji - nic bardziej mylnego! Podatek trzeba zapłacić w ciągu 14 dni, a o kwitek nikt się mnie nie pytał, mogłem więc zaoszczędzić 30 minut :(

Całe szczęście po wejściu do Urzędu Komunikacji, nie zastałem ogonka sięgającego drzwi wejściowych, oraz koników sprzedających numerki. Do okienka czekały jedynie 4 osoby. Rejestracja przebiegła sprawnie i zostałem poinformowany, że jeśli nie dopatrzą się jakiś błędów w dokumentach, to ok. godziny 15 będę mógł odebrać tablice rejestracyjne i tymczasowy dowód.

Tak też się stało i około godziny 18 krokodyl był już w domu :) Podróż przebiegła bez problemów - skrzynia biegów chodziła dobrze, niestety już podczas oględzin samochodu palił się Check Engine oraz kontrolka ABSu i to się niestety nie zmieniło.

Leave a Reply