Nieco spóźniona historia letnich kółek

Krokodyl i Żer dla skner

Ciężko było mi w ostatnim czasie zebrać się żeby coś napisać, a lista rzeczy zrobionych stale się powiększa, także w końcu może coś nabazgrolę…

Już przed zimą udało mi się kupić komplet saabowych felg “five spoke” wyprodukowanych przez ronala dla Saaba. Wzór jakoś nie bardzo mnie przekonał, ale wydawały się ciekawsze od alufelg, które miałem na lato. Dodatkowym atutem felg było lakierowanie felg - szare (antrazytowe :)) wnętrze oraz polerowany rant, czyli coś co można spotkać także w 16calowych felgach “Aero”, lub kierunkowych 15″ Aero z końcówki produkcji krokodyla i limitowanej wersji Ruby.

Jednak czasem nie wszystko bywa idealne - takie też były felgi. Bezbarwny lakier, którym został pokryty rant w fabryce, był przeżarty przez lata eksploatacji. Wyglądało to jak na zdjęciu poniżej. Jak później zdążyłem się zorientować - cierpi na to znakomita większość felg z polerowanym rantem.

Krokodyl i Żer dla skner

Z początku próbowałem znaleźć firmę, która zregenerowałaby rant i po prostu polakierowała go proszkowo na srebrno - efekt byłby podobny do fabrycznego. Niestety w większości miejsc do których się dodzwoniłem mówiono, że nie da się tak, żeby środek był na szaro, a rant na srebrno: albo całe polerowane albo całe szare. Chcąc nie chcąc felgi wylądowały na zimę w garażu.

I tak zastała Nas wiosna - w międzyczasie znalazłem co prawda kolesia, który wypolerowałby ranty, ale, że jestem galareta, a nie facet i ciężko mi podjąc decyzję, to wahałem się i stwierdziłem, że jeszcze spróbuję podziałać coś sam. Po zakupie różnej grubości papierów ściernych, nasadek na wiertarkę, past polerskich wziąłem się do roboty. Z pomocą przyszedł także znaleziony na garażowej półce środek to zrywania lakieru - bo nałożeniu na rant, ochodził praktycznie sam - bez niego byłoby znacznie trudniej.

Po kilku godzinach szlifowania i polerowania jednej felgi okazało się, że efekt jest całkiem niezły :) Co prawda nie idealnie, ale lepiej niż można się tego spodziewać, szczególnie, że nigdy takich felg nie polerowałem. Efekt, w porównaniu z zupełnie nieruszoną jeszcze felgą, można oglądać poniżej :]

Porównanie nr 1

Porównanie nr 2

Porównanie nr 3

Dla mnie bomba, a więc z większą ochotą zabrałem się za czyszczenie pozostałych felg. Jako, że felgi były montowane chyba tylko w modelu 9000 (aczkolwiek udało się znaleźć prospekt z wersją usa na takich felgach) i miały et25 oraz szerokość 7 cali, pojawiły się dwa problemy. Pierwszym była szerokość opon - moje letnie opony miały szerokość 185, a wychodziło, że na tak szerokie felgi minimum to 195. O tyle dobrze, że stare opony i tak były jak się okazało do wymiany ;) Wybór padł znowu na opony Pirelli, tym razem model P6 w rozmiarze 195/65 r15.

Pirelli P6

Drugim problemem, czyli możliwością obcierania tylnych kół o nadkole (te felgi bardziej wystają) postanowiłem się póki co nie przejmować i zobaczyć jak wyjdzie w praniu.

Wszystko to zapakowałem do samochodu, wziąłem aparat i pojechałem zakładać, a później pod “Żer dla skner” na pierwszą sesję zdjęciową :D I tak to wygląda - szczerze mówiąc coraz bardziej przekonuję się do tych felg mimo, że na początku średnio przypadły mi do gustu.

Five Spoke & Saab 900

Five Spoke & Saab 900

Five Spoke & Saab 900

Leave a Reply