Co prawda w roli głównej nie widzimy 9-3 SportCombi, tylko poczciwego krokodyla, a w głośnikach zamiast Oh Laury i Relesae me słyszymy jeden z największych przebojów Jimmego Ruffina (czyli “What becomes of the broken hearted”), to jednak w dalszym ciągu coś w tym jest A podobno prawie robi wielką różnicę…
No i te halogeny - muszę przyznać, że jest to moja ulubiona reklama krokodyla. Obejrzyjcie! może przypadnie do gustu i Wam
Na swojego krokodyla czekałem dłuuuuuuuuuugo, ale plakat będący bohaterem niniejszego posta, na zaistnienie na ścianie w pokoju, czekał co najmniej 2x dłużej Czytaj dalej »
Jako, że samochód nie posiadał jeszcze polskich tablic rejestracyjnych, przed drogą do domu należało takowe załatwić. Całe szczęście akcyza, vat, cło (sprowadzony ze Szwajcarii), a także pierwszy przegląd oraz tłumaczenia były już zrobione, a więc do mnie należało tylko udanie się do Urzędu Komunikacji w celu rejestracji. Czytaj dalej »
Swojego Saaba szukałem dosyć długo. Ba! Można powiedzieć, że wieki. W czasie, gdy ja jeździłem i oglądałem, niektórzy zdążyli kupić, nacieszyć się i sprzedać swój pojazd. Ale nie zrażałem się. Jeździłem i szukałem, po wycieczce do Berlina, stwierdziłem, że więcej nie pojadę kupować samochodu dalej niż 100km od miejsca zamieszkania - nie muszę dodawać jak wyglądał Saab, od rodowitego Niemca. Czytaj dalej »